czwartek, 22 sierpnia 2013

(STARA WERSJA) The Path X

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Come here, pretty please
Can you tell me where I am?
You, won't you say something?
I need to get my bearings
I'm lost
And the shadows keep on changing

And I'm haunted
By the lives that I have loved
And actions I have hated
I'm haunted
By the lies that wove the web
Inside my haunted head

Don't cry, there's always a way
Here in November in this house of leaves we'll pray
Please, I know it's hard to believe
To see a perfect forest
Through so many splintered trees
You and me
And these shadows keep on changing

And I'm haunted
By the lives that I have loved
And actions I have hated
I'm haunted
By the promises I've made
And others I have broken
I am haunted
By the lies that wove the web
Inside my haunted head

Always... Always...

I'll always want you
I'll always need you
I'll always love you
And I will always miss you...

Come here. No, I won't say please
One more look at the ghost
Before I'm gonna make it leave
Come here, I've got the pieces here
Time to gather up the splinters
Build a casket for my tears

I'm haunted
(by the lives that I have loved)
I'm haunted
By the hallways in this tiny room
The echo there of me and you
The voices that are carrying this tune

Father: What is it, Annie?
Daughter: You think I'll cry? I won't cry! My heart will break before I cry! I will go mad...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Popatrzyłam w oczy Ruby. Cała zapłakana skuliła się i zaczęła mówić
-Wiesz co było najgorsze? To że wszyscy byli martwi... Gdy próbowałam zatrzymać Rose przed....przed....
Przytuliłam ją. Była jedyną która nie widziała w tedy Rose. W tedy jak ją znalazłam na progu z nożem wbitym w jej serduszko.
Usłyszałam że dzwoni telefon Ruby. Wstałam podeszłam do jej torby i wyciągnęłam. Na wyświetlaczu wyświetlał się numer  zdjęcie i imię. Łał! to był jakiś Smite... Czyżby Ruby znalazła chłopaka?
Wróciłam na koc koło Ruby
-Zobacz kochana. Ktoś się do ciebie dobija.
Podniosła głowę i wyciągnęła rękę. Gdy zobaczyła kto dzwoni uśmiechnęła się, przeprosiła mnie i odeszła trochę.
~Ach. To urocze, tak dawno nie widziałam jej uśmiechu! Może znalazła kogoś na kogo zawsze może liczyć? Mam taką nadzieję
Roześmiała się tak serdecznie że aż ja się uśmiechnęłam. Po czym zamknęła telefon i zadowolona schowała telefon i pocałowała mnie w policzek
-Musisz go kiedyś poznać Scarlet-powiedziała-za każdym razem potrafi mnie rozśmieszyć!
Potem opowiedziała mi troszkę o Smicie. Wyglądało na to że są parą. Strasznie się cieszę jej szczęściem.

                       ``````````````````.....~~~~~~~*.*~~~~~~~.....`````````````````` 

Minęło już czternaście dni. Czyli dzisiaj mam umrzeć? Ja..ja... ja się boje śmierci! Ja nie chcę...ich zostawić!
Nie mogę! Co one beze mnie zrobią?!
Zamknęłam się w pokoju i płakałam. Co innego mogłam zrobić?
Po kilku godzinach zdecydowałam się jednak wyjść na zewnątrz. wcześniej jeszcze sprawdziłam lodówkę. Była pusta więc postanowiłam się przejść do najbliższego sklepiku bo dalej się bałam o własne życie. Nic dziwnego prawda?
"Za 14 dni któraś z was spotka się z Charlottą. Może już wiesz Robin...?"
Czy to nie dziwne ze się tym przejmowałam w takim stopniu? A może to normalne? Ale przecież to mógł być tylko wymysł bogatej wyobraźni Robin? Nie...
-Dziewczyno uważaj!-usłyszałam głos po czym ktoś mnie złapał za ramię i pociągnął w tył.
Chwilę później w miejsce w którym własnie bym stała gdyby nie tajemnicza osoba z impetem przejechał samochód i zatrzymał się na latarni kilka metrów dalej.
-Wariat.- prychnął- Nic ci nie jest?
Gdy spojrzałam na jego twarz poznałam go od razu! To był Smite!
-N..nie dziękuję za uratowanie mi życia.- odpowiedziałam wpatrując się w jego piękne czarne oczy.-Umm czy ty jesteś...to znaczy czy masz na imię Smite?
Popatrzył sie na mnie zdziwiony a potem uśmiechnął i powiedział
-Tak. Aaa ty musisz być siostrą Ruby tak? Sporo mi o waszej wesołej ferajnie opowiadała
Potem powiedział że właśnie chciał odwiedzić Ruby a gdy powiedziałam mu że muszę zrobić małe zakupy poszedł ze mną i zaproponował pomoc. Naprawdę miły! Cieszę się bardzo że Ruby znalazła sobie kogoś takiego!

Gdy wróciliśmy zawołałam Ruby a ta  rzuciła mu się na szyją i pocałowała. Dzieci tak szybko dorastają...

Posiedzieliśmy troszkę i pogadaliśmy potem Wszyscy poszli spać. Oprócz mnie. 
Miałam dziś umrzeć prawda? Zapomniałam o tym. Będę tęsknić za moją rodziną.
Zamyślona poszłam i ucałowałam każdą dziewczynkę w czoło i szepnęłam małe i proste a tyle dla mnie znaczące "Kocham Cię".
Do Ruby poszłam na końcu. Smite już spał a ona czekała na mnie. Przytuliła, przeprosiła i życzyła szczęścia.
-Mam nadzieję że spotkasz naszych rodziców i powiesz im jak bardzo żałuję że wtedy odeszłam bez słowa...-powiedziała ze łzami w oczach-i...i powiedz im że ich kocham. że zawsze kochałam.
Nie chciała mnie puścić. Przypomniało mi się jak kiedyś wychodziłam a maleńka Ruby zostawała sama w domu z nianią.
-Pszyszeknij ze wlócis!-sepleniła
A ja poklepałam ją po głowie i pocałowałam w czółko. Po czym wyszłam. Długo nas nie było ale wróciłam. Bo przyrzekłam prawda?
To samo zrobiłam teraz. Ruby spojrzała na mnie i uśmiechnęła się przez łzy. 
-Zostaniemy tu. Postaram się je ochronić przed śmiercią. Przyrzekam.
Potem wyszłam. Na moim biurku leżało to pudełeczko które dostałyśmy od mamy. Było otwarte.
Nie mam pojęcia jak się to stało! Gdy zobaczyłam karteczkę zrozumiałam że teraz umrę. 

Raz dwa trzy teraz ty!

                               Rose

Po czym zamknęłam oczy i zobaczyłam wyciągającą ręce w moją stronę Rose. Wzięła mnie za rękę i zaprowadziła nad wodę. Weszłam za nią chociaż była lodowata. 

-A teraz otwórz oczka Scarlet! Za niedługo będziesz już ze mną!-Krzyknęła Rose
Zrobiłam co kazała i zobaczyłam pędzącą w moją stronę kłodę i... i nagle wszystko zniknęło i była tylko biel. 
Nic mnie nie bolało i nic mnie nie martwiło. Ten świat był cudowny! Tylko światło słoneczne i moja rodzina na malutkiej polance. Podbiegłam do nich i już z nimi zostałam. 
Śmieć nie była jednak taka straszna. A nawet przyjemna. W końcu mogłam żyć w spokoju.






























I już nigdy nie będę sama...

End.
"Scarlet"

1 komentarz: