piątek, 9 sierpnia 2013

(STARA WERSJA) The Path |X

"Za 14 dni któraś z was spotka się z Charlottą. Może już wiesz Robin...?"
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ten sen przywołuje do lasu.

Jeden raz wprawił cię w zakłopotanie, w białym śniegu

Jedynie spoglądam w moje lustro wieczornego nieba

I nie było więcej czarownic

Kto zazdrości miłości z człowiekiem

Teraz pragnę czyjegoś szczęścia

Nie chce nosić czarnej sukienki

Teraz pragnę czyjegoś szczęścia

Nie chce stawać się czarną chmurą

Stopa zmarzła mi od zimna

Nawet jeśli, użyje szklanych pantofelków

Wiruje, nie mogę zrobić kroku

Czekanie na miłość człowieka

Teraz pragnę czyjegoś szczęścia

Nie chce nosić czarnej sukienki

Teraz pragnę czyjegoś szczęścia

Dopuszczam czarną chmurę do lotu na dystans

Teraz, ktoś uśmiecha się szczęśliwie

Serce staje się białe

Chce biegnąć boso
 ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Cieszyłam się że dziewczyny bawią się na świeżym powietrzu, ciesząc się ciepłem wiosennego słońca które uznało aby wyjść  zza chmur. Jednak ja zdecydowałam zostać w domu i przeczytać książkę. A raczej miałam takie plany. 
Gdy szłam do swojego pokoju zobaczyłam uchylone drzwi do pokoju Ruby. Kiedy weszłam moje oczy zapełniły się  łzami.
Jej zapach i rzeczy... były to głównie zabawki ale na łóżku leżała jej kurtka ze  skóry. Podeszłam do okna , które pozostawało zasłonięte i zamknięte przez ostatni trzy lata. Gdy rozsunęłam zasłony zobaczyłam leżącego na parapecie pięknego i majestatycznego choć martwego motyla. Cały był w kurzu ale gdy go podniosłam okazało się że na  jego skrzydle na którym leżał przez ten cały czas był napisany jakiś kod. Po chwili zdecydowałam poszukać rzeczy wymagającej kodu w pokoju Ruby. Znalazłam malutkie pudełko. Nie otworzyłam go, bo przypomniało mi się że każda ma takie w kolorze swoich oczu.
 Zostawiłam pudełko  Ruby koło jej kurtki i poszłam szukać innych pudełek. 
Zajęło mi to chwile bo każda trzymała je na wierzchu. Dostałyśmy je od mamy. Otworzyłam pudełko Ruby bez żadnego problemu kodem zapisanym na motylku.
W środku był schowany liścik i naszyjnik. Naszyjnik był  w kształcie jaskółki z maleńką różyczką. Był taki delikatny.
Liścik był zamazany długopisem. Ostatnie zdanie było dopisane: Każda ma go w sercu. Ulotnego motyla który próbuje opuścić sny i spełnić marzenia.

Było to pismo Ruby. Obok był rysunek przedstawiający nas wszystkie. Całą naszą rodzinę.


~~Nie mogłę uwierzyć że odeszła od nas. Bez slowa wyjaśnień!
W moich wspomnieniach zawsze była bardzo zamknięta w sobie i nigdy nie płakała. To całe napięcie wyładowywała na zmianach w swoim wyglądzie, kiedyś miała długie kręcone włosy które miały przepiękny odcień orzecha włoskiego. Jej błękitne oczy potrafiły spojrzeć głęboko w twoją dusze. Potem się załamała, skróciła włosy i przefarbowała je na czarno i zaczeła nosić czarne soczewki kontaktowe. Miałam nawet jej zdjęcia z tego okresu. ~~

Kod nie pasował do innych pudełek więc odniosłam je na miejsca i zostawiłam tam. Może kiedyś je otworzymy?
Tego nie wiem, niestety na to trzeba poczekać. Skoro z moich planów wyszły nici poszłam do nich dołączyć. Było upalnie więc zaproponowałam:
-a może przejdziemy się nad jezioro? Popluskałybyście się.
-Uuu jasne-krzyknęła Ginger- Idę po ręczniki dla nas
I pobiegla aż się za nią kurzyło. A co na to Carmen?
-Dla mnie spoko ale ty dzisiaj nie pływasz Scarlet. Pamiętasz przecież.-pokiwała palcem- Idę po kostiumy do pływania.
I tak wszystkie ulotniły się a ja zostałam sam na sam z zasmuconą Robin.
-A ty kochana co o tym myślisz?-zapytałam
Po chwili milczenia w końcu odpowiedziała
-Fajnie tylko...
-Tylko co słońce?
Odetchnęła głęboko i szepnęła- Tylko nie ma z nami Ruby...
W tej samej chwili usłyszałyśmy kroki i szelest krzaków.
Spomiędzy drzew wyszła...
-RUBY!
Miała racje. Z papierosem w ustach kroczyła dumnie w naszą stronę. Robin ze łzami szczęścia w oczach rzuciła sie jej na szyje i przytuliła. Tak pięknie razem wyglądały że i mi łza pociekła.
Mała opowiadała o wszystkim co się działo pod jej nieobecność, a Ruby słuchała z uśmiechem którego tak dawno nie widziałam... Sama do niej podeszłam i się przytuliłam. Jej zapach....po prostu czuło się że jest inna i ma wyjątkowy pogląd na świat.
-hah Scarlet zachowujesz się jak dawniej. Czyli jak mała dziewczynka
Uśmiechnęła się do mnie i pogłaskała po głowie. A ja aż zaniemówiłam. Czy to możliwe że się zmieniła?
-Ruby idziemy nad jezioro idziesz z nami?
Popatrzyła na mnie i na Robin- Jasne ale ja się nie kąpie
Roześmiałyśmy się z ulgą. wszystko było tak jak powinno od początku. Byłyśmy razem i tylko to było teraz dla nas ważne.
Nagle uslyszałyśmy głośny pisk.
-Rubyyyyyyyyyyyyyyy!-to Ginger. Była jak malutka dziewczynka mimo iż miała trzynaście lat. Rzuciła ręcznikiem w Carmen i pobiegła się przytulić
Carmen cała czerwona z wściekłości wydarła się na Ginger a potem przywitała z Ruby.

                       ``````````````````.....~~~~~~~*.*~~~~~~~.....``````````````````

Cały dzień spędziłyśmy nad wodą opalając się, budując zamki z piasku i chlapiąc się w wodzie. Dziewczyny były takie ucieszone a ja i Ruby leżałyśmy sobie na kocyku i rozmawiałyśmy.
-Dlaczego odeszłaś? Tak bez słowa?-zapytałam
-hmmmm...- Wyciągnęła z kieszeni spodni paczkę fajek i zapalila- Sama nie wiem. Coś mi... jakby to ująć...kazało? Myśle że to dobre określenie.
To dziwne ale od razu pomyślałam o...Rose.
-Um... Muszę ci coś opowiedzieć. W tym lesie widziałam  naszą mamę,naszego tatę, Charllie i Rose. To troszke dziwne prawda?
Nie wiem  jak to wytłumaczyć ale  w jej głosie czuć było przez chwilkę nutę smutku. Dlaczego jest jej smutno? Ja bym się cieszyła gdybym ich zobaczyła. Zauważyła że się na nią dziwnie patrzyłam i powiedziała.
-Wiesz co było najgorsze? To że wszyscy byli martwi...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz