~~~~~~~~~~~~~~~~~******~~~~~~~~~~~~~~~~~
I had a way then losing it all on my own
I had a heart then but the queen has been overthrown
And I'm not sleeping now, the dark is too hard to beat
And I'm not keeping now, the strength I need to push me
You show the lights that stop me turn to stone
You shine it when I'm alone
And so I tell myself that I'll be strong
And dreaming when they're gone
'Cause they're calling, calling, calling me home
Calling, calling, calling home
You show the lights that stop me turn to stone
You shine it when I'm alone
Home
Noises, I play within my head
Touch my own skin and hope that I'm still breathing
And I think back to when my brother and my sister slept
In an unlocked place the only time I feel safe
You show the lights that stop me turn to stone
You shine it when I'm alone
And so I tell myself that I'll be strong
And dreaming when they're gone
'Cause they're calling, calling, calling me home
Calling, calling, calling home
You show the lights that stop me turn to stone
You shine it when I'm alone
Home
Lights, lights, lights, lights
Lights, lights, lights, lights
(Home, home)
Lights, lights, lights, lights
Lights, lights
You show the lights that stop me turn to stone
You shine it when I'm alone
And so I tell myself that I'll be strong
And dreaming when they're gone
'Cause they're calling, calling, calling me home
Calling, calling, calling home
You show the lights that stop me turn to stone
You shine it when I'm alone
Home
~~~~~~~~~~~~~~~~~******~~~~~~~~~~~~~~~~~
Czy zawsze moje sny muszą się kończyć tak jak się zaczynają?!
Czyli jedną wielką czarną plamą. To tak jakby...jakby coś nie pozwalało mi do nich dotrzeć!
To zaczęło się kiedy nasza mama zginęła w wypadku samochodowym.
Chciałam sobie coś przypomnieć ale mi nie poszło. Przeczytałam nawet książkę którą zostawiła Robin.
Nic mi to nie dało!
-Carmen!-Zawołał Smite-Zejdziesz na kolacje?
Westchnęłam. Minął tydzień od śmierci Scarlett. Dzień w dzień mi się śniła jej twarz. Cała w krwi i łzach.
-Carmen no!
-Tia już idę! Tylko muszę jeszcze coś zrobić.
Od kiedy Smite i Ruby wprowadzili się do naszego domu pustka się zmniejszyła. Oboje byli tacy kochani.
Powoli wturlałam się z pokoju na schody. Zeszłam po nich ze sztucznym uśmiechem na twarzy i smutkiem w sercu. Ruby to ma dobrze.
~~~~~~~~~~~~~~~~~******~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Po zjedzeniu kolacji po której poprawił mi się humor wszyscy wyszliśmy się przejść.
Cały czas się śmialiśmy itp.
-Carmen? Wszystko okej? Chodzisz z głową w chmurach. Praktycznie cały dzień.-Zapytała Robin
Popatrzyłam na nią. Widać że się dobrze bawiła. Znowu się uśmiechała a w jej rubinowych oczach błyszczała radość.
-Nic się nie dzieje słoneczko. Po prostu myślę o tym wszystkim a głównie to tym jakie nas szczęście spotkało że Ruby i Smite mieszkają z nami.
Nie byłam pewna czy mi uwierzyła. Za dobrze ją znałam. Uśmiechnęłam się szeroko.
Nagle pośród drzew rozległ się głos wilka.
Już chciałam uciekać kiedy
-Carmen przedstawiam ci naszego słodziaka-uśmiechnęła się Ruby
Zza pobliskiego drzewa wybiegł szczeniaczek niosąc w zębach gałązkę.
Zaczęłam się śmiać z własnej głupoty! -Przestraszyłam się sz-szczeniaka!
Po tych słowach wszyscy się roześmiali ze mną.
-Wabi się Calypso. Ma dopiero dwa miesiące.-Dokończył Smite-I jest straaaasznie ruchliwa
W trakcie jego wywodu maleństwo podbiegło do mnie uradowane.
Była to rasa Samojed jeżeli się nie mylę. Nim zdążyłam coś powiedzieć zza drzewa wybiegł kolejny piesek.
-O! A to kto Smite?-zapytała Robin
-To mama Calypso. Katie.
Oba psiaki były urocze i takie jak niedźwiadki. Białe i puchate.
-Czyli niedaleko mieszkacie!-zawołałam
Ruby pokiwała głową. Po jakiś pięciu krokach ujrzeliśmy równą ścieżkę z kamieni.
Spośród drzew wyłonił się maleńki domek z dużym ogrodem.
-Wow! Niesamowity!-krzyknęła Ginger
Podeszliśmy do drzwi. Smite wyjął klucz z kieszeni dżinsów i otworzył drzwi jednym sprawnym ruchem.
Kiedy weszliśmy do środka piękny kwiatowy zapach uderzył nas z wielką siłą.
Wiem że Ruby lubi kwiaty. Ale to była chyba przesada!
-Hahahaha! Widzę twoją minę Carmen!-Roześmiała się Ruby.-Ale tak pięknie pachniały że nie mogłam się powstrzymać!
Przepuściłam ich wszystkich w drzwiach i zaciągnęłam się tym wspaniałym letnim powietrzem.
-Carmen chodz!-wołali mnie ze środka
Uśmiechnęłam się pod nosem i oparłam się o drzwi. I i... zemdlałam
__________________~~~~____________________
-O a kto to?
-Nie wiem Carmi. Ale nigdy jej nie widziałem.
-Ja też Topciu
Otworzyłam powoli oczy i ujrzałam dwie znajome twarzyczki....
Świetne jak zawsze...licze na coraz więcej ;**
OdpowiedzUsuńWitam,
OdpowiedzUsuńtrafiłam tutaj niedawno całkiem, bardzo mi się podoba, jest świetne i liczę na dalszy ciąg....
Dużo weny życzę Tobie...
Pozdrawiam serdecznie Basia