czwartek, 2 maja 2013

(STARA WERSJA) The Path V|


________________________________

Chodź na karnawał, samotnie wesoło kręć się
Obracające się wokół uczucia radości, zabawa i samotność.
Słyszę przyjemny dźwięk z oddali, zorientowałam się że to dźwięk nienawiści
To przykre, że to niesprawiedliwe – Zazdrość, zazdrość, zawiść.
Choć mówią, że to słodkie, to jest nędza.
Zastanawiam się, jak daleko zabiegnie ten karnawał , jak na razie tylko jedna osoba tańczy tutaj.
Spoglądając promiennie na paradę, drapie ranę na mojej dłoni*
Grając samotnie, lubię być sama, wszystko jest samotne, ale nie chcę być sama
Ktoś, ktoś, ktoś może zatańczy ze mną – Ale nie ma tu nikogo
Chodź na karnawał, samotnie wesoło kręć się
Obracające się wokół uczucia radości, zabawa i samotność.
samotnie się wesoło kręć a usłyszysz dźwięk karnawału
Razem zagraj z dziećmi
W odległym miejscu, akrobata ekscytuje mnie -ale co jeśli upadnie ?
Wtedy moja sukienka zabarwi się rozpaczą, podczas jazdy na koniu, koń biega w kółko
Cholera, wszystko zostało zjedzone. Ale nie ma tu nikogo, jest pusto!
Chodź na karnawał, purpura wesoło kręci się
Przez te ciągłe obroty jest mi niedobrze
Jasnoczerwony wesoło kręci się na tym karnawale
Śmieję się z siebie powodując tym bałagan
Karnawał, karnawał, zawsze trwający karnawał, ale nie będę już tańczyć
Karnawał, karnawał zawsze trwa, bo jest tylko iluzją
Jest niezrozumiały
Ale widzisz go, prawda ?
Ludzki smród z zazdrości i pożądania
Jak długo będzie taki opuszczony
Tylko jedna osoba tańczy na tym karnawale
Spoglądając promiennie na paradę, drapie ranę na mojej dłoni
Grając samotnie, lubię być sama, wszystko samotne, ale nie chcę być sama
Ktoś, ktoś, ktoś ze mną zatańczy – Ale nikogo tu nie ma
Chodź na karnawał, zaczyna się samotnie wesoło kręcić
Dokoła uczucia szczęścia, radości i rozpaczy.
Chodź do karnawału, purpura zaczyna się wesoło kręcić
Ciągłe obroty przyprawiają mnie o mdłości
Jasnoczerwony wesoło huczy
Wyśmiewam się co powoduje bałagan
Radość, zabawa, dewastacja.
Śmieję się z siebie
__________________________________________
Byłam pierwszą osobą która zobaczyła martwą Rose w świetle księżyca z nożem wbitym w serce.
Pogrzeb był skromny. I nawet tanio nam wyszło zorganizowanie go bo nie mamy już rodziny. Rodzice zgineli w wypadku samochodowym razem z naszą śliczną i najmłodszą siostrzyczką.
-Scarlet?Co teraz zrobimy?
Podskoczyłam na krześle kompletnie zaskoczona i przerażona. Odwróciłam się w stronę znajomego głosiku. To Robin moja najmłodsza siostra. stała i patrzyła na mnie przez szparę w niedomkniętych drzwiach. Mała drobna kruszynka z prawie zamkniętymi i napuchniętymi oczami które od śmierci Rose nie odzyskały swojego rubinowego połysku. Na policzku błyszczała duża łza.
- Ja…..- podeszłam do drzwi i otworzyłam tak żeby móc zobaczyć małą kruszynkę z pękniętym serduszkiem.Co powiedzieć by jej nie zranić?
-Rozumiem Scarlet. Nic nie musisz mi mówić.- i już miała odejść gdy rozległ się dzwonek do drzwi. Wzięłam na ręce Robin i przeszłam korytarzem z pokojami dziewcząt. Przed śmiercią Rose jeden pokój był zawsze pusty. Dlatego że pewnego  dnia tak samo jak Rose zniknęła Ruby.
Uchyliłam drzwi do jej pokoju i ujrzałam moje siostry siedzące u niej na łożu płaczące nad Rose.
Zamknęłam drzwi i zeszłam cicho po schodach trzymając małą Robin na rękach. Była taka mała i krucha…
Drzwi do naszego domu są zawsze zamknięte na sześć zamków z różnymi kluczami które siostry noszą na szyjach. Przeszłam przez kuchnię zamyślona i nim się obejrzałam byłam już przy drzwiach i wtedy znów rozległ się dzwonek.
Otworzyłam je drżącą ręką i zobaczyłam JĄ.
Piątą siostrę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz